20 września 2026

Miłość, która zmienia świat

Ostatniej niedzieli byłem w Gnani. Zaprosili mnie na obchody Święta Nowego Yamu.

Nie byłem głównym celebransem, ale kaznodzieją na tę okazję. Do Gnani przyjechałem poraz pierwszy w 2000 roku. Mieszkało tam wtedy może 400 ludzi nie biorąc pod uwagę tzw. „obozu czarownic i czarowników”, który wtedy wraz z tak zwaną obsługą na pewno liczył ponad 700 osób.

Dzisiaj w Gnani już prawie nikt nie mówi o czarownicach. Z dawnego obozu pozostało kilka okrągłych domków pokrytych trawą, w której mieszka kilka niechcianych przez nikogo starszych kobiet. Jak to się stało, że coś co przed dwudziestu sześciu laty wydawało się nie do pomyślenia staje się powoli rzeczywistością i obóz czarownic powoli przestaje istnieć.

Zapytałem starych znajomych jak do tego doszło, że „zanika to co kiedyś było sercem Gnani”. Prawie wszyscy odpowiedzieli, że to dzieło Pana Jezusa. To On zmienił ich świat na taki w którym nie ma czarownic. Tomasz emerytowany katechista powiedział mi wprost; „Ojcze to Jezus, który przyszedł do nas wraz z tobą i zmienił nasze spojrzenie na drugiego człowieka. To chrześcijaństwo pozwoliło nam spojrzeć inaczej na ludzi z „obozu czarownic” i zobaczyć w nich podobieństwo do Boga. Przecież prawdą jest, że tajemnica podobieństwa do Boga czyni nas Jego dziećmi i dlatego wszyscy razem modlimy się do Boga; Ojcze nasz …”

Stałem na drodze, która jeszcze w roku 2010 była granicą między wolnymi mieszkańcami Gnani a „obozem czarownic”. Obóz był miejscem, gdzie mieszkali ludzie skazani na życie, z którego wymazano przeszłość, życie, w którym zakazano kochać i bycia kochanym, życie które było okrutnym czekaniem na śmierć. Teraz patrząc na nowe murowane domy, sklepy, miejsca, gdzie krawcowe szyją nowe suknie a fryzjerki suszą ręczniki używane do czegoś tam o czym tylko kobiety wiedzą w procesie modelowania ich fryzur. Jednym słowem patrzyłem na inny świat.

Patrzyłem na nowe, ale w mojej głowie tymi wąskimi uliczkami, przepychały się stare obrazy tamtych dni, obrazy, które pozwoliły mi zrozumieć, że jedyną posługą jaką mogłem ofiarować tym ludziom był „human touch”, ludzki dotyk, czyli ofiarować im „ciepło” które jest owocem troski o drugiego człowieka. Taka sobie bezinteresowna miłość.

Ostatniej niedzieli stałem na tej drodze i zastanawiałem się nad tym wszystkim. W głowie kołatała mi myśl, że przecież Bóg kocha mnie właśnie taką bezinteresowną miłością. Boża miłość nie jest zbudowana na emocjach i uczuciach, które z biegiem czasu zamieniają się w pozbawioną życia empatię. Miłość Boga jest miłością, która zmienia rzeczywistość, która zmienia życie człowieka.

I właśnie wtedy podeszła do mnie staruszka. Po jej ubiorze poznałem, że jest mieszkanką tego co pozostało po „obozie czarownic”. Pozdrowiła mnie i dotknęła swoją starczą ręką mojego policzka, po czym łapiąc mnie za dłoń powiedziała:

- „Nie chodzę do kościoła, ale dzisiaj przyszłam, bo mówili, że dzisiaj ty będziesz w kościele.”

Zaśmiałem się głośno i zapytałem - A kim ja jestem?

- Ty jesteś tym, od którego przyjazdu do Gnani wszystko zaczęło się zmieniać. – odpowiedziała staruszka i kontynuowała swoją wypowiedź. - Nie znam ciebie tylko słyszałam o tobie i dlatego chciałam cię zobaczyć. Inne kobiety mówiły, że to biały misjonarz (Fada Ukanjaa) zrobił, że większość ludzi z Gnani powoli przestało nazywać kobiety z Tindaan „bisoon - czarownicami” ale „bipiikpel – starymi kobietami”. - Uwolniła moją rękę i poszła w kierunku wąskiej uliczki prowadzącej do miejsca, które kiedyś nazywano, „obóz czarownic”.

Panie Boże spraw, aby nam nigdy nie zabrakło sił do dzielenia się „ludzkim dotykiem” wypełnionym ciepłem Twojej miłości.

Adres

 

ul. Księcia Witolda 2a, Ełk, Poland

Kontakt

 

+48 607 862 464

k.kozkowna2023@gmail.com

Nr konta parafii

 

Bank PKO BP 

52 1020 4724 0000 3102 0028 3887

Wszystkie Prawa Zastrzeżone ©